Aktualności
Stołeczna Operacja Referendalna
26 czerwca 2026

Inicjatorem akcji jest Maciej Wilk, prezes Fundacji Polskiego Rozwoju, znany również z ruchu „TAK dla CPK”. Podczas konferencji zapowiedział, że za kilka tygodni na placach, ulicach i skwerach Warszawy rozpocznie się zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum. Według informacji podawanych przez organizatorów właściwa zbiórka ma ruszyć w drugiej połowie lipca.
Aby doprowadzić do referendum, potrzebne jest poparcie co najmniej 10 proc. uprawnionych wyborców w Warszawie, czyli około 132 tys. podpisów. To bardzo wysoki próg organizacyjny, zwłaszcza że podpisy trzeba zebrać w krótkim czasie i zgodnie z wymogami formalnymi. Sama zbiórka nie przesądza jeszcze o sukcesie referendum. Żeby głosowanie było ważne, musi w nim wziąć udział co najmniej trzy piąte liczby osób uczestniczących w ostatnich wyborach samorządowych. W warszawskich warunkach oznacza to około 450 tys. głosujących.
Tłem inicjatywy jest narastające niezadowolenie części mieszkańców oraz sprawa Warszawskiego Szpitala Południowego, która stała się symbolem pytań o nadzór nad miejskimi instytucjami, przejrzystość decyzji i odpowiedzialność polityczną władz stolicy. Sama nazwa Stołecznej Operacji Referendalnej nawiązuje do skrótu SOR, ale organizatorzy przedstawiają ją szerzej — jako próbę przecięcia wieloletniego układu politycznego w Warszawie.
Maciej Wilk mówił podczas konferencji o „patologicznym układzie”, który jego zdaniem od lat trzyma miasto w silnym uścisku. Zapowiedział także zbiórkę pieniędzy na działania organizacyjne: materiały promocyjne, spotkania, obsługę techniczną i zaplecze internetowe. Zadeklarował, że jako pierwszy wpłaci na ten cel 10 tys. zł, a wszystkie wydatki mają być rozliczane transparentnie.
Inicjatywa od razu wywołała reakcje polityczne. Zwolennicy referendum pojawili się na sesji Rady m.st. Warszawy z plakatami „Odwołujemy prezydenta Warszawy” i skandowali hasła wzywające do dymisji. Przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej oceniali, że należy poczekać na wyjaśnienia prezydenta i nie podejmować decyzji pod wpływem emocji. Lewica, Miasto Jest Nasze i Wspólne Jutro wskazywały natomiast, że ich zdaniem nie jest to oddolna inicjatywa mieszkańców, lecz przedsięwzięcie związane ze środowiskami prawicy. Z kolei przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości podkreślali, że Rafał Trzaskowski nie powinien dalej pełnić funkcji prezydenta Warszawy, choć decyzja o ewentualnym wsparciu referendum ma zapaść na szczeblu politycznym partii.
Warto przypomnieć, że Warszawa ma już doświadczenie referendum odwoławczego. W październiku 2013 r. odbyło się głosowanie w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Inicjatorzy zarzucali jej m.in. problemy z komunikacją miejską, podwyżki cen biletów, chaos wokół gospodarki odpadami i opóźnienia w inwestycjach. Referendum okazało się jednak nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji — do urn poszło 25,66 proc. uprawnionych.
Ten przykład pokazuje, że w Warszawie samo zebranie podpisów nie wystarcza. Prawdziwym wyzwaniem jest przekonanie setek tysięcy mieszkańców, że sprawa jest na tyle ważna, aby wzięli udział w głosowaniu. Referendum lokalne nie jest bowiem zwykłą demonstracją niezadowolenia. To formalny mechanizm kontroli obywatelskiej, który wymaga masowego udziału i bardzo dobrej organizacji.
Stołeczna Operacja Referendalna dopiero się rozpoczyna. Na razie jest zapowiedzią dużej akcji, budowaniem struktur i testem społecznych nastrojów. Najbliższe tygodnie pokażą, czy inicjatorzy będą w stanie wyjść poza polityczne deklaracje i stworzyć realny ruch obywatelski zdolny zebrać wymaganą liczbę podpisów.
Niezależnie od dalszego przebiegu wydarzeń jedno jest już jasne: w Warszawie otworzyła się poważna debata o odpowiedzialności samorządowej, przejrzystości władzy i prawie mieszkańców do kontroli tych, którzy zarządzają miastem. Referendum nie jest awanturą przeciw demokracji. Jest jednym z jej najbardziej bezpośrednich narzędzi.