Niczego nie przesądzamy. Pytamy mieszkanki i mieszkańców, czy widzą potrzebę odwołania Prezydent Miasta Gdańska Aleksandry Dulkiewicz i Rady Miasta Gdańska — i rzetelnie informujemy, co musiałoby się wydarzyć, gdyby taka wola się potwierdziła.
0 osób już oddało głos w sondzie
Czy Twoim zdaniem w Gdańsku jest potrzeba przeprowadzenia referendum w sprawie odwołania Prezydent Miasta Gdańska Aleksandry Dulkiewicz i Rady Miasta Gdańska?
Sonda stanowi badanie zasadności przeprowadzenia referendum.
Nie zbieramy podpisów i nie tworzymy komitetu — łączymy mieszkańców gotowych do działania. Zgłoszenie jest niezobowiązujące, a dane usuwamy na żądanie.
Aktualności
Najnowsze informacje o naszych działaniach, wydarzeniach i tym, co media piszą o inicjatywie.
Aleksandra Dulkiewicz w swoich wypowiedziach wskazuje referendum jako ważny mechanizm kontroli obywatelskiej. (Wysłuchanie publiczne, Sejm RP, 29 października 2025)
Jeśli więc mieszkańcy uznają, że taka kontrola jest potrzebna, mają prawo rozmawiać o referendum i organizować się wokół tej inicjatywy.
Referendum lokalne nie jest przywilejem udzielanym mieszkańcom przez władzę. To prawo wspólnoty samorządowej, wynikające wprost z Konstytucji RP.
„Członkowie wspólnoty samorządowej mogą decydować, w drodze referendum, o sprawach dotyczących tej wspólnoty, w tym o odwołaniu pochodzącego z wyborów bezpośrednich organu samorządu terytorialnego." — art. 170 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej
Oznacza to, że mieszkańcy mają prawo nie tylko wybierać władzę, ale także ją kontrolować i — jeśli uznają to za konieczne — uruchomić procedurę jej odwołania.
Badanie Pracowni Realizacji Badań Socjologicznych Uniwersytetu Gdańskiego pokazuje, jak mieszkańcy oceniają działalność Rady Miasta i Prezydent Miasta.
Tak niewielu Gdańszczan w pełni popiera Radę Miasta — tylko tyle osób ocenia jej działalność bardzo dobrze.
Tak niewielu Gdańszczan w pełni popiera Prezydent Miasta — tylko tyle osób ocenia jej działalność bardzo dobrze.
Tylu mieszkańców ocenia działalność Rady Miasta negatywnie lub przeciętnie. To nie poparcie, lecz brak wyraźnego entuzjazmu.
Tylu mieszkańców ocenia działalność Prezydent Miasta negatywnie lub przeciętnie. Słaby mandat emocjonalny.
Źródło: „Barometr opinii mieszkańców Gdańska na temat wybranych problemów miasta i polityki lokalnej", Pracownia Realizacji Badań Socjologicznych Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2025. Dane o wynikach wyborów: Państwowa Komisja Wyborcza (wybory 2019 i 2024).
Poniższe wpisy to opinie i nastroje, które słyszymy w rozmowach z mieszkańcami — zebrane i zredagowane przez nasz zespół. Nie są to wypowiedzi konkretnych osób. Przywołujemy też argumenty z różnych źródeł, m.in. z Raportu o stanie Miasta Gdańska 2025. Kliknij wpis, aby rozwinąć, albo dodaj własny argument — za lub przeciw.
Jednym z najpoważniejszych sygnałów ostrzegawczych jest sprawa dotycząca pracownika Gdańskiego Zarządu Dróg, opisywana w kontekście podejrzeń korupcyjnych i sprzedaży miejskiej nieruchomości.
Niezależnie od dalszego toku postępowania, mieszkańcy mają prawo pytać, jak działał nadzór nad osobą, która przez lata funkcjonowała w miejskich strukturach. Jeśli poważne nieprawidłowości wychodzą na jaw dopiero po działaniach służb, a nie dzięki wewnętrznym mechanizmom kontroli miasta, rodzi się pytanie o skuteczność audytów, procedur i odpowiedzialności przełożonych.
Problemem nie jest wyłącznie zachowanie jednej osoby. Problemem jest pytanie, czy system kontroli wewnętrznej w Gdańsku naprawdę działa i kto politycznie odpowiada za to, że mieszkańcy mogli stracić zaufanie do sposobu ochrony majątku wspólnego.
źródło: Onet.pl 09.06.2026 · sprawa w tokuNagłe zamknięcie Mostu Siennickiego stało się dla wielu mieszkańców symbolem miasta, które reaguje dopiero wtedy, gdy problemu nie da się już dłużej odkładać.
Mieszkańcy Stogów i Przeróbki zostali postawieni przed faktem dokonanym. Ważne połączenie zostało zamknięte, a codzienne życie tysięcy osób zostało poważnie utrudnione. W takich sytuacjach mieszkańcy oczekują wcześniejszego ostrzegania, przygotowania tras zastępczych, jasnej komunikacji i gotowych rozwiązań organizacyjnych.
Jeżeli przez lata pojawiały się sygnały o złym stanie infrastruktury, a decyzja o zamknięciu zapada nagle, mieszkańcy mają prawo pytać, czy miasto realnie monitoruje stan kluczowych obiektów, czy raczej czeka do momentu kryzysu.
źródło: tvn24.pl 15.01.2025Po zamknięciu Mostu Siennickiego uruchomiono rozwiązania zastępcze, ale część z nich pokazała, jak bardzo miejskie decyzje mogą rozmijać się z praktycznymi potrzebami ludzi.
Przykładem jest krytykowany zakaz przewożenia rowerów Mevo promem zastępczym. Dla urzędu może to być szczegół organizacyjny. Dla mieszkańca — realny problem w codziennym dojeździe do pracy, szkoły, lekarza czy na zakupy.
Jeżeli miasto zachęca do korzystania z roweru publicznego, a potem w sytuacji kryzysowej tworzy rozwiązanie, które utrudnia korzystanie z tego roweru, mieszkańcy mogą mieć poczucie braku spójności, wyobraźni i zdrowego rozsądku w zarządzaniu.
Afera Collegium Humanum wywołała w całej Polsce pytania o jakość dyplomów, sposób obsadzania stanowisk i standardy w spółkach oraz instytucjach publicznych. W Gdańsku również pojawiły się wątpliwości dotyczące osób pełniących ważne funkcje w miejskim systemie zarządzania.
Tu nie chodzi o automatyczne przesądzanie winy konkretnych osób. Chodzi o standard. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że osoby zarządzające miejskimi jednostkami, spółkami i publicznymi pieniędzmi będą wybierane według najwyższych kryteriów kompetencji, doświadczenia i wiarygodności.
Jeżeli reakcją miasta jest głównie przeczekanie problemu albo umożliwienie późniejszego uzupełnienia wymogów, rodzi się pytanie, czy ważniejsze są standardy publiczne, czy ochrona własnego środowiska.
źródło: trojmiasto.pl 24.03.2025Sprawy Alfa Centrum i planowanej intensywnej zabudowy przy Galerii Przymorze pokazują szerszy problem: mieszkańcy mają poczucie, że miasto zbyt często ustępuje przed interesem inwestorów, a zbyt słabo broni jakości życia w dzielnicach.
Dla mieszkańców Alfa Centrum nie było wyłącznie galerią handlową. Było miejscem usług, rekreacji, kina, sportu i codziennych spotkań. Jeżeli w miejscu takiej funkcji dzielnicowej pojawia się perspektywa kolejnej wysokiej zabudowy, mieszkańcy mogą czuć, że tracą ważną część lokalnego życia.
Podobne obawy budzą inwestycje określane jako domy studenckie, które w praktyce mogą znacząco obciążyć już gęsto zabudowaną dzielnicę. Mieszkańcy mają prawo pytać o ruch, miejsca parkingowe, nasłonecznienie, zieleń, dostęp do usług i przeciążenie infrastruktury. Miasto powinno w takich sprawach stać na straży interesu publicznego, a nie ograniczać się do formalnego uzasadniania decyzji inwestora.
Władze miasta deklarują, że chcą zachęcać mieszkańców do korzystania z transportu zbiorowego. Jednocześnie podwyżki cen biletów powodują, że dla wielu osób komunikacja miejska staje się coraz mniej atrakcyjna finansowo.
Problem dotyczy nie tylko samej ceny biletu jednorazowego czy miesięcznego. Dotyczy także skomplikowanych rozwiązań, takich jak bilety dopłatowe, oraz zmian szczególnie dotkliwych dla osób starszych, mniej zamożnych i tych, które nie mają realnej alternatywy w postaci samochodu.
Mieszkańcy mogą pytać: jak mamy przesiadać się z samochodów do tramwajów, autobusów i kolei, skoro jednocześnie rosną koszty, a oferta transportowa w wielu dzielnicach nie poprawia się wystarczająco? Ekologia i zrównoważony transport nie mogą być tylko hasłem. Muszą oznaczać realnie dostępny, częsty, wygodny i cenowo rozsądny transport publiczny.
Zamiast upraszczać życie mieszkańcom, miasto potrafi tworzyć rozwiązania skomplikowane, nieczytelne i oderwane od codziennej praktyki.
Dobre miasto powinno projektować usługi publiczne tak, aby były proste dla mieszkańców, a nie wygodne dla systemu.
Wielu mieszkańców ma poczucie, że obecne władze miasta świetnie radzą sobie z komunikacją, wydarzeniami, zdjęciami, panelami i politycznymi gestami, ale znacznie gorzej z twardym zarządzaniem infrastrukturą.
Gdańsk nie działa przez same symbole. Działa przez mosty, drogi, kanalizację, transport, mieszkania, szkoły, zieleń, czystość i bezpieczeństwo. Prezydent dużego miasta powinna być przede wszystkim gospodarzem i menedżerem, a dopiero potem twarzą wydarzeń publicznych.
Problemem nie jest sama obecność w mediach czy udział w debacie publicznej. Problemem jest proporcja. Jeżeli mieszkańcy widzą dużo autopromocji, wyjazdów, wydarzeń i deklaracji, a jednocześnie doświadczają dziurawych dróg, opóźnionych inwestycji i chaosu komunikacyjnego, naturalnie pytają o priorytety.
Mieszkańcy zgłaszający problemy nie powinni być traktowani jak przeciwnicy polityczni. Kiedy ktoś pisze o dziurze w drodze, opóźnionym tramwaju, braku przejścia dla pieszych albo problemie z parkowaniem, oczekuje konkretnej odpowiedzi, a nie tonu pouczającego.
Coraz częściej pojawia się poczucie, że władze miasta i urzędnicy źle znoszą krytykę. Zamiast przyznać, że coś nie działa, komunikują sukcesy, rankingi albo długie uzasadnienia proceduralne.
Miasto obywatelskie powinno umieć słuchać trudnych głosów — także emocjonalnych — bo za nimi często stoi realny problem.
Powtarzające się problemy z podtopieniami i zalewaniem części miasta pokazują, że Gdańsk potrzebuje poważnej polityki retencji, kanalizacji deszczowej i utrzymania infrastruktury wodnej.
Dla mieszkańców, którym zalewa piwnice, samochody albo lokale, nie wystarczą hasła o zieleni i klimacie. Sadzenie drzew, mikrolasów i działania edukacyjne są potrzebne, ale nie mogą zastępować dużych, kosztownych i technicznych inwestycji.
Jeżeli miasto mówi o adaptacji do zmian klimatu, musi być gotowe na realne działania inżynieryjne, a nie tylko na wydarzenia promocyjne.
źródło: trojmiasto.pl 07.2024Budżet Obywatelski powinien finansować dodatkowe pomysły mieszkańców, a nie wyręczać urząd w podstawowych obowiązkach.
Jeżeli mieszkańcy muszą zgłaszać projekty dotyczące chodników, oświetlenia, dojść do przystanków, ławek, zieleni czy bezpieczeństwa, to znaczy, że normalne mechanizmy utrzymania miasta nie działają wystarczająco dobrze.
To wypacza sens partycypacji. Mieszkaniec nie powinien musieć walczyć w głosowaniu o latarnię, bezpieczne przejście czy naprawę drogi. Takie sprawy powinny być załatwiane systemowo z podstawowego budżetu miasta.
Każde miasto potrzebuje kultury, wydarzeń i projektów rozwojowych. Mieszkańcy mają jednak prawo pytać o proporcje i kolejność wydatków.
Jeżeli planuje się dziesiątki milionów złotych na prestiżowe inwestycje, a jednocześnie Gdańsk zmaga się z problemem dostępności mieszkań, kolejkami po lokale komunalne, rosnącymi kosztami życia i podstawowymi brakami infrastrukturalnymi, pytanie o priorytety jest w pełni uzasadnione.
Nie chodzi o przeciwstawianie kultury mieszkańcom. Chodzi o to, czy w czasie kryzysu mieszkaniowego i infrastrukturalnego miasto potrafi zachować właściwą hierarchię potrzeb: najpierw bezpieczeństwo, mieszkania, transport i podstawowe usługi, potem projekty prestiżowe.
Południowe dzielnice Gdańska rozwijają się bardzo szybko, ale mieszkańcy od lat słyszą zapowiedzi inwestycji, które mają poprawić ich codzienną mobilność.
Nowe osiedla powstają szybciej niż drogi, tramwaje, autobusy i infrastruktura społeczna. Efekt jest prosty: korki, długie dojazdy, przeciążona komunikacja i poczucie komunikacyjnego wykluczenia.
Mieszkańcy mają prawo pytać, dlaczego miasto pozwalało na tak intensywny rozwój zabudowy, skoro nie zapewniło równolegle odpowiedniej infrastruktury. To jeden z najważniejszych przykładów braku długofalowego planowania.
Gdańsk chętnie mówi o ekologii, zieleni i adaptacji do zmian klimatu. Jednocześnie mieszkańcy wielu dzielnic widzą wycinki drzew, dogęszczanie zabudowy, utratę cienia i coraz większą presję inwestycyjną na tereny zielone.
Problemem jest różnica między deklaracją a praktyką. Nie wystarczy posadzić nowych sadzonek, jeśli równocześnie usuwa się dojrzałe drzewa, które realnie chronią przed upałem, zatrzymują wodę i poprawiają jakość życia.
Mieszkańcy oczekują ochrony istniejącej zieleni, a nie tylko zielonego języka w miejskich materiałach promocyjnych.
Wielu mieszkańców ma poczucie, że konsultacje w Gdańsku są organizowane zbyt późno albo w taki sposób, że realna decyzja została już wcześniej podjęta. Wtedy spotkanie z mieszkańcami staje się nie dialogiem, ale prezentacją gotowego rozwiązania.
To szczególnie bolesne przy sprawach dotyczących inwestycji, transportu, wycinek, zabudowy i zmian w dzielnicach. Mieszkańcy nie chcą być informowani po fakcie. Chcą mieć wpływ wtedy, gdy można jeszcze zmienić projekt.
Jeśli konsultacje są tylko formalnością, demokracja lokalna staje się fasadą.
Rady dzielnic są najbliżej mieszkańców. To one wiedzą, gdzie brakuje oświetlenia, który chodnik jest niebezpieczny, gdzie dzieci nie mają bezpiecznego przejścia do szkoły i które lokalne problemy od lat czekają na rozwiązanie.
Jeżeli ich głos jest ignorowany, środki są niewystarczające, a uchwały i wnioski trafiają w urzędniczą próżnię, mieszkańcy tracą jedno z najważniejszych narzędzi wpływu na miasto.
Silne rady dzielnic mogłyby być fundamentem lokalnej demokracji. Słabe i lekceważone rady dzielnic są symbolem centralizacji władzy w rękach magistratu.
Rada Miasta powinna kontrolować prezydenta, zadawać trudne pytania, reprezentować mieszkańców i patrzeć władzy wykonawczej na ręce.
Część mieszkańców ma jednak poczucie, że obecna większość w Radzie Miasta zbyt często działa jak polityczne zaplecze prezydent, a nie niezależny organ kontroli. Jeśli radni bronią decyzji urzędu nawet wtedy, gdy mieszkańcy zgłaszają poważne problemy, osłabia się sens lokalnej demokracji.
Dlatego pytanie o referendum może dotyczyć nie tylko prezydenta, ale także Rady Miasta. Problemem może być cały układ decyzyjny, a nie wyłącznie jedna osoba.
Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, jak działa urząd, kto podejmuje decyzje, z kim spotykają się władze miasta i jak odpowiadają na pytania obywateli.
Dlatego niepokój budzą sygnały o ograniczaniu dostępu do informacji, słabszej jawności dokumentów, znikaniu lub ograniczaniu rejestrów informacji publicznej, braku publicznego kalendarza prezydenta czy trudniejszym dostępie do urzędu.
Miasto, które deklaruje transparentność, powinno robić więcej niż ustawowe minimum. Tymczasem mieszkańcy coraz częściej mają poczucie, że dostęp do informacji jest utrudniany, a nie ułatwiany.
Wyniki wyborów można interpretować na różne sposoby, ale spadek liczby głosów oddanych na urzędującą prezydent może być dla mieszkańców sygnałem, że zaufanie do obecnego modelu rządzenia słabnie.
Nie chodzi tylko o procenty i kampanię wyborczą. Chodzi o nastroje społeczne. Jeżeli coraz więcej osób mówi, że głosowało bez entuzjazmu, z braku alternatywy albo ze strachu przed inną partią, to nie jest mocny mandat do ignorowania krytyki.
To raczej ostrzeżenie, że miasto potrzebuje większej pokory, otwartości i realnych zmian.
Wielu mieszkańców ocenia lokalną politykę przez pryzmat sporu PO–PiS. To zrozumiałe, ale szkodliwe dla samorządu.
Gdańsk nie powinien być traktowany jako łup żadnej partii. Mieszkańcy mogą jednocześnie nie chcieć rządów PiS i krytycznie oceniać obecne władze miasta.
Referendum nie musi być wyborem między jedną partią a drugą. Może być pytaniem o to, czy Gdańsk powinien wrócić do mieszkańców, lokalnych środowisk, rad dzielnic, ekspertów i ludzi rzeczywiście związanych z miastem.
Samorząd to nie Sejm. Prezydent miasta ma być gospodarzem, a nie partyjnym symbolem.
Gdańsk jest miastem atrakcyjnym turystycznie i powinien z tego korzystać. Ale rozwój turystyki nie może odbywać się kosztem stałych mieszkańców.
W Śródmieściu i najatrakcyjniejszych częściach miasta rośnie poczucie wypierania codziennego życia przez najem krótkoterminowy, hałas, lokale nastawione wyłącznie na turystów i rosnące ceny usług.
Mieszkańcy mają prawo pytać, czy władze Gdańska mają realną politykę ochrony funkcji mieszkaniowej centrum, czy tylko promują miasto jako produkt turystyczny.
Sprawy takie jak pył węglowy w rejonie Nowego Portu, Letnicy i Brzeźna pokazują, że mieszkańcy oczekują od władz miasta bardziej zdecydowanej obrony ich zdrowia i jakości życia.
Nawet jeśli część terenów lub instalacji nie podlega bezpośrednio miastu, prezydent Gdańska powinna być rzecznikiem mieszkańców, naciskać na właściwe instytucje, nagłaśniać problem i konsekwentnie domagać się rozwiązań.
Bierność albo przerzucanie odpowiedzialności na inne podmioty wzmacnia poczucie, że mieszkańcy zostają sami z problemem.
Mieszkańcy często wykonują ogromną pracę: piszą projekty, zbierają podpisy, organizują poparcie, promują pomysły i walczą o lokalne sprawy.
Problem pojawia się wtedy, gdy po sukcesie urząd przedstawia te działania jako własne osiągnięcia, a nie efekt oddolnej aktywności mieszkańców. Jeszcze większy problem pojawia się wtedy, gdy inicjatywy obywatelskie są blokowane, ignorowane albo przejmowane politycznie.
Miasto obywatelskie powinno wzmacniać mieszkańców, a nie zawłaszczać ich pracę.
Władze Gdańska często mówią o demokracji, europejskości, jawności, prawach człowieka, otwartości i partycypacji. Właśnie dlatego mieszkańcy mają prawo rozliczać je z tych deklaracji szczególnie surowo.
Jeżeli miasto mówi o dialogu, a mieszkańcy czują się ignorowani — to jest problem. Jeżeli miasto mówi o jawności, a ogranicza dostęp do informacji — to jest problem. Jeżeli miasto mówi o partycypacji, a rady dzielnic i inicjatywy obywatelskie są marginalizowane — to jest problem.
Kumulacja remontów, utrudnień i korków w centrum Gdańska pokazuje problem z planowaniem prac drogowych i organizacją ruchu. Mieszkańcy mogą mieć poczucie, że miasto prowadzi inwestycje w sposób, który zbyt często przerzuca koszty chaosu na kierowców, pasażerów komunikacji miejskiej, pieszych i przedsiębiorców. Potrzebne remonty nie powinny oznaczać paraliżu miasta, jeśli wcześniej przygotowano realny plan objazdów, komunikacji zastępczej i koordynacji terminów.
źródło: trojmiasto.pl, 06.2026Informacja o ponad 2 mln zł premii dla prezesów i zarządów gdańskich spółek miejskich budzi pytanie o priorytety władz miasta. W czasie, gdy mieszkańcy zmagają się z rosnącymi kosztami życia, problemami komunikacji, korkami i zaniedbaną infrastrukturą, wysokie nagrody w spółkach komunalnych mogą być odbierane jako symbol oderwania władz od codziennych problemów Gdańszczan. Szczególnie kontrowersyjne jest nagradzanie zarządów tam, gdzie mieszkańcy nie widzą poprawy jakości usług.
źródło: trojmiasto.pl, 06.2026Prezydent Gdańska pozytywnie ocenia własne dwa lata rządów, ale jednocześnie opozycja i część mieszkańców wskazują na poważne problemy: Most Siennicki, opóźnione inwestycje, system Fala, chaos na południu Gdańska, konflikty z dzielnicami i kontrowersje wokół zabudowy. Ten rozdźwięk między oficjalnym samozadowoleniem a realnymi problemami mieszkańców może być jednym z argumentów za referendum. Władza, która zbyt wysoko ocenia samą siebie, może tracić zdolność do słuchania krytyki.
źródło: trojmiasto.pl, 04.2026System Fala jest wskazywany jako przykład projektu, który pochłania ogromne środki, a jednocześnie nadal budzi poważne kontrowersje. Jeżeli mieszkańcy słyszą o setkach milionów złotych wydanych lub planowanych na system, który przez lata nie stał się prostym, powszechnie akceptowanym i wygodnym narzędziem, mają prawo pytać o nadzór nad publicznymi pieniędzmi. To argument za rozliczeniem decyzji inwestycyjnych i osób odpowiedzialnych za ich kontrolę.
źródło: trojmiasto.pl, 04.2026Krytyka dotycząca obsadzania stanowisk w miejskich spółkach i instytucjach wzmacnia pytanie, czy Gdańsk jest zarządzany według kompetencji, czy według środowiskowych i politycznych powiązań. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że ważne funkcje publiczne będą powierzane osobom wybranym w przejrzysty sposób, z jasnym uzasadnieniem kompetencji. Jeśli pojawia się wrażenie zamkniętego obiegu stanowisk, spada zaufanie do całego systemu zarządzania miastem.
źródło: trojmiasto.pl, 04.2026Wyjazd delegacji trójmiejskich polityków na Tajwan, w tym udział prezydent Gdańska, może być odbierany jako przykład angażowania się w prestiżowe wydarzenia międzynarodowe w czasie, gdy w samym mieście narastają problemy infrastrukturalne, transportowe i organizacyjne. Mieszkańcy mogą pytać, jakie konkretne korzyści dla Gdańska przynoszą takie delegacje i czy władze miasta nie powinny w pierwszej kolejności koncentrować się na sprawach lokalnych.
źródło: trojmiasto.pl, 03.2026Spór urzędu z radami dzielnic w sprawie zmian w zespole dotyczącym Budżetu Obywatelskiego pokazuje głębszy problem relacji miasta z dzielnicami. Jeżeli władze zwiększają liczbę urzędników w zespole, który ocenia projekty mieszkańców, a radni dzielnic odbierają to jako zawłaszczanie procesu, trudno mówić o wzmacnianiu oddolnej demokracji. Rady dzielnic powinny być partnerem miasta, a nie przeszkodą w sprawnym zarządzaniu przekazem.
źródło: trojmiasto.pl, 02.2026Próba przekazania głosu radnemu dzielnicy podczas sesji Rady Miasta i brak zgody na taką wypowiedź może być odbierana jako symbol zamykania debaty. Jeżeli osoby najbliżej mieszkańców nie mogą swobodnie przedstawić stanowiska w sprawie dotyczącej dzielnic i Budżetu Obywatelskiego, mieszkańcy mogą mieć poczucie, że dialog jest jedynie deklarowany. Samorządność zaczyna się od słuchania tych, którzy są najbliżej lokalnych problemów.
źródło: trojmiasto.pl, 02.2026Odrzucenie pomysłu rozpoczęcia działań zmierzających do odkupu GPEC może być przedstawiane jako brak ambicji odzyskania wpływu na strategiczną infrastrukturę miejską. Ciepło systemowe to jedna z kluczowych usług dla mieszkańców, dlatego Rada Miasta powinna przynajmniej poważnie przeanalizować możliwości prawne, finansowe i organizacyjne zwiększenia kontroli samorządu nad tak ważnym obszarem. Rezygnacja już na etapie dyskusji może budzić pytanie, czy władze miasta wystarczająco dbają o długofalowy interes mieszkańców.
źródło: trojmiasto.pl, 02.2026Informacja, że Park Kulturowy w Śródmieściu nie powstanie w danym roku, pokazuje powolność miasta w sprawach, które mają chronić historyczne centrum i jakość życia mieszkańców. Gdańsk od lat mierzy się z presją turystyki, chaosem reklamowym, ogródkami, hałasem i komercjalizacją przestrzeni. Jeśli konkretne regulacje są wciąż przesuwane, mieszkańcy mogą mieć poczucie, że miasto dużo mówi o porządkowaniu centrum, ale zbyt długo zwleka z decyzjami.
źródło: trojmiasto.pl, 03.2026Badania opinii mieszkańców wskazują na spadek deklarowanego zaufania do prezydent Gdańska z 40% do 33%. To poważny sygnał ostrzegawczy. Władza, która traci zaufanie mieszkańców, powinna odpowiedzieć nie tylko lepszym PR-em, ale realną zmianą sposobu zarządzania, większą pokorą i otwartością na krytykę. Spadek zaufania może być jednym z argumentów za tym, że potrzebna jest poważna debata o politycznej odpowiedzialności władz miasta.
źródło: trojmiasto.pl, 02.2026Wyniki badań pokazują także znaczącą grupę mieszkańców, którzy nie deklarują jednoznacznego zaufania do prezydent Gdańska. Jeżeli wielu mieszkańców odpowiada „trudno powiedzieć” albo wyraża brak zaufania, oznacza to słaby emocjonalny mandat do dalszego rządzenia w dotychczasowym stylu. Taki wynik nie powinien być przez władze lekceważony, bo pokazuje potrzebę odbudowy relacji z mieszkańcami.
źródło: trojmiasto.pl, 02.2026Blisko 150 tys. zł wydane w 2025 roku na podróże służbowe prezydent Gdańska i jej zastępców, w tym liczne wyjazdy zagraniczne, może być odbierane jako przykład złych proporcji między promocją miasta a codziennym zarządzaniem. Mieszkańcy oczekują obecności władz przede wszystkim w dzielnicach, przy problemach komunikacyjnych, infrastrukturalnych i społecznych. Wyjazdy mogą być uzasadnione, ale powinny przynosić jasne, konkretne i mierzalne korzyści dla Gdańska.
źródło: trojmiasto.pl, 02.2026Budżet Gdańska na 2026 rok zakłada blisko 7 mld zł wydatków, deficyt na poziomie 667,8 mln zł i dług miasta wynoszący 2 mld zł. Przy tak dużych kwotach mieszkańcy mają prawo pytać, czy miasto naprawdę dobrze ustawia priorytety. Rekordowy budżet nie oznacza automatycznie sprawnego zarządzania, jeżeli nadal występują problemy z transportem, bezpieczeństwem, monitoringiem, strażą miejską, inwestycjami i podstawową infrastrukturą.
źródło: trojmiasto.pl, 12.2025W debacie budżetowej wskazywano między innymi na wakaty w straży miejskiej, niedziałające kamery monitoringu i potrzebę większego wsparcia transportu publicznego. To pokazuje, że sam rozmiar budżetu nie wystarcza. Mieszkańcy oceniają miasto po efektach: bezpieczeństwie, sprawnej komunikacji, czystych ulicach, dobrych chodnikach, działającym monitoringu i dostępnych usługach. Jeśli pieniądze są, a podstawowe problemy pozostają, pojawia się pytanie o jakość zarządzania.
źródło: trojmiasto.pl, 12.2025Informacja o dalszym finansowaniu systemu Fala z budżetu może być odbierana jako przykład braku odwagi do przecięcia lub głębokiej korekty kosztownego i kontrowersyjnego projektu. Władza powinna umieć przyznać, że coś nie działa zgodnie z oczekiwaniami i wymaga zmiany. Jeśli miasto przez lata dokłada środki do projektu, który budzi wątpliwości mieszkańców, naturalne staje się pytanie o odpowiedzialność za decyzje i nadzór nad publicznymi wydatkami.
źródło: trojmiasto.pl, 12.2025Jednym z najmocniejszych argumentów za tym, że Gdańsk pozostaje atrakcyjnym miastem do życia, jest wzrost liczby mieszkańców. Według raportu na koniec 2025 roku w Gdańsku mieszkało 489 328 osób, czyli o 677 więcej niż rok wcześniej.
W czasach, gdy wiele dużych miast traci mieszkańców albo zmaga się z odpływem ludności, Gdańsk nadal przyciąga ludzi do życia, pracy i rozwoju.
źródło: Raport o stanie Miasta Gdańska 2025Według danych przywołanych w raporcie, w rankingu TomTom Traffic Index Trójmiasto — a więc także Gdańsk jako część aglomeracji — wypada umiarkowanie na tle największych miast w Polsce. Średni czas przejazdu 10 km w godzinach szczytu wyniósł 23 minuty i 26 sekund, a poziom zatłoczenia 50,1%.
Raport wskazuje, że pod tym względem w Trójmieście jeździ się lepiej niż m.in. w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu i Łodzi.
źródło: Raport o stanie Miasta Gdańska 2025W 2025 roku otwarto pierwszą w Gdańsku ekostradę rowerową łączącą Chełm ze Śródmieściem. Wybudowano lub zmodernizowano łącznie 5,4 km infrastruktury rowerowej, a liczba miejsc postojowych dla rowerów wzrosła o 650 i osiągnęła 19 900.
Raport wskazuje też, że Gdańsk został uznany za najbardziej przyjazne rowerzystom miasto w Polsce w kategorii miast powyżej 200 tys. mieszkańców.
źródło: Raport o stanie Miasta Gdańska 2025, s. 70 i 233–234W 2025 roku Port Lotniczy Gdańsk obsłużył rekordowe 7,4 mln pasażerów, czyli o 10,1% więcej niż rok wcześniej. Port morski w Gdańsku awansował z 9. na 6. miejsce wśród największych portów Unii Europejskiej i osiągnął 80,4 mln ton obrotów ładunkowych.
Zakończono też budowę terminalu kontenerowego T3 Baltic Hub.
źródło: Raport o stanie Miasta Gdańska 2025Według raportu w 2025 roku Gdańsk odwiedziło 4,9 mln osób, czyli o 8% więcej niż w 2024 roku. Był to rekordowy rok pod względem ruchu turystycznego.
Szczególnie mocno wzrosła liczba gości zagranicznych — do 1,6 mln, czyli o 46% rok do roku.
źródło: Raport o stanie Miasta Gdańska 2025Raport wskazuje, że Gdańsk ma jedną z największych baz noclegowych w kraju — ustępuje jedynie Warszawie i Krakowowi. W 2025 roku bazę noclegową obejmującą obiekty mające co najmniej 10 miejsc tworzyło 179 obiektów turystycznych, w tym 63 hotele.
Dodatkowo w miejskiej ewidencji było zarejestrowanych 3846 apartamentów na wynajem.
źródło: Raport o stanie Miasta Gdańska 2025Raport wskazuje konkretne działania w edukacji i usługach społecznych: rozpoczęła działalność nowa Szkoła Podstawowa nr 30 przy ul. Morenowe Wzgórze, rozpoczęto też budowę dwóch nowych żłobków.
źródło: Raport o stanie Miasta Gdańska 2025Pod koniec 2025 roku gmina sfinalizowała umowę w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) o wartości 1,3 mld zł na rewitalizację i rozwój Nowego Portu.
Na mocy tego kontraktu prywatny inwestor zobowiązał się przeznaczyć środki na cele publiczne, co sfinansuje m.in. budowę nowej krytej pływalni, żłobka oraz modernizację przedszkola.
źródło: Raport o stanie Miasta Gdańska 2025Miejski program dofinansowania in vitro w Gdańsku funkcjonuje nieprzerwanie od 2017 roku. Miasto systematycznie rozwija program, podnosząc dofinansowanie pojedynczej procedury do 6 tys. zł oraz zwiększając limit zabiegów do 500 rocznie.
źródło: Raport o stanie Miasta Gdańska 2025Gdańsk pozyskał ponad 110 mln zł dofinansowania unijnego (w ramach programu Fundusze Europejskie dla Pomorza 2021–2027) na rewitalizację podobszarów Dolnego Miasta, Biskupiej Górki i Oruni.
źródło: Raport o stanie Miasta Gdańska 2025W listopadzie 2025 roku Aleksandra Dulkiewicz została wyróżniona tytułem „Liderki Samorządności 2025” w rankingu „Rzeczpospolitej”.
Prezydent miasta utrzymuje relacje z czołowymi politykami krajowymi, co bywa wskazywane jako atut w reprezentowaniu interesów Gdańska.
źródło: ranking „Rzeczpospolitej”, 11.2025Dla części Gdańszczan Aleksandra Dulkiewicz jest osobą spokojną, kulturalną i przewidywalną. Nie każdy ocenia prezydent miasta przez pryzmat ostrych sporów politycznych.
Dla części osób ważne jest to, że reprezentuje Gdańsk w sposób łagodny, europejski i otwarty, bez agresywnego języka.
argument publicystycznyPrzeciwnicy referendum mogą podnosić, że Aleksandra Dulkiewicz i obecna większość w Radzie Miasta zostali wybrani w demokratycznych wyborach samorządowych.
Skoro mieszkańcy niedawno oddali głosy, to wynik wyborów wystarcza i nie ma potrzeby przeprowadzania referendum.
argument ustrojowyPrzeciwnicy referendum mogą obawiać się, że zamiast rzeczowej debaty o drogach, mieszkaniach, transporcie i dzielnicach, kampania referendalna zamieni się w ostrą wojnę polityczną.
Jedna strona będzie mówiła o „układzie”, druga o „ataku na Gdańsk”, a mieszkańcy zostaną wciągnięci w kolejny konflikt plemienny.
argument polityczny / społecznyReferendum lokalne kosztuje. Trzeba przygotować lokale, komisje, karty do głosowania, obsługę administracyjną i całą procedurę.
Zdaniem przeciwników lepiej przeznaczyć te środki na chodniki, szkoły, komunikację miejską, bezpieczeństwo albo remonty niż na polityczną procedurę, której wynik wcale nie musi przynieść poprawy zarządzania miastem.
argument finansowy / budżetowySamo odwołanie prezydent albo rady nie naprawi Mostu Siennickiego, nie zbuduje nowych tras, nie obniży cen mieszkań i nie rozwiąże korków.
Po referendum trzeba byłoby przeprowadzić wybory, wyłonić nowe władze i dopiero wtedy zacząć podejmować decyzje.
argument praktycznyMasz własny argument — za referendum albo przeciw? Zgłoś go tutaj. Po potwierdzeniu adresu e-mail trafi do moderacji; publikujemy wpisy rzeczowe, zgodne z prawem i szanujące kulturę debaty publicznej.
Wysłaliśmy link potwierdzający na podany adres e-mail. Po kliknięciu w link Twój argument trafi do moderacji. Publikujemy wpisy rzeczowe i zgodne z regulaminem — zwykle w ciągu 1–2 dni.
podpisów potrzebnych (ok. 10% uprawnionych)
zapas podpisów na braki formalne
dni na zebranie podpisów
frekwencji z wyborów 2024 — próg ważności
Referendum lokalne to poważna procedura ustawowa. Nie wystarczy samo niezadowolenie, dobra wola ani kilka osób gotowych do działania. Aby doprowadzić do głosowania, potrzebna jest zorganizowana grupa mieszkańców, która weźmie na siebie odpowiedzialność za formalności, zbiórkę podpisów, logistykę, finansowanie, komunikację i późniejszą kampanię.
Ta strona nie jest stroną komitetu referendalnego i nie rozpoczyna formalnej procedury. Pokazuje jednak, z jaką skalą działania trzeba się liczyć, gdyby mieszkańcy chcieli samodzielnie podjąć taką inicjatywę.
Najważniejsza liczba: około 52 000 podpisów w 60 dni
W referendum w sprawie odwołania organów miasta wniosek musi poprzeć co najmniej 10% mieszkańców uprawnionych do głosowania. W Gdańsku oznaczałoby to dziś szacunkowo:
osób uprawnionych do głosowania
wymaganych ważnych podpisów (próg ustawowy)
podpisów zapasu bezpieczeństwa
podpisów jako realny cel zbiórki
Część podpisów może zostać odrzucona podczas weryfikacji: nieczytelne dane, błędny lub niepełny adres, pomyłka w numerze PESEL, brak daty, osoba mieszkająca w Gdańsku, ale nieuprawniona do głosowania w Gdańsku, albo celowo podane nieprawdziwe dane.
Dlatego nie można planować zbiórki „na styk". Minimalny próg ustawowy to jedno, a bezpieczny cel organizacyjny — drugie.
60 dni to bardzo mało
Na zebranie podpisów inicjator ma 60 dni od dnia formalnego powiadomienia organów. Przy celu około 52 000 podpisów oznacza to średnio około 870 podpisów dziennie przez 60 dni. Przy 50 aktywnych osobach to ok. 17–18 podpisów dziennie na osobę; przy 100 osobach — ok. 9. To nadal wymaga systematyczności, koordynacji i bardzo dobrej organizacji.
Procedura krok po kroku
Inicjatywę może podjąć m.in. grupa co najmniej 5 obywateli z czynnym prawem wyborczym w Gdańsku. Grupa wyznacza pełnomocnika, który reprezentuje inicjatora wobec organów i odpowiada za formalną stronę procedury.
Pisemne powiadomienie Prezydent Miasta Gdańska Aleksandry Dulkiewicz oraz właściwego komisarza wyborczego o zamiarze wystąpienia z inicjatywą. Trzeba wskazać, czego dotyczy referendum — odwołania prezydenta, rady albo obu organów.
Przed złożeniem wniosku inicjator podaje do publicznej wiadomości przedmiot referendum i uzasadnienie — na własny koszt, w sposób umożliwiający mieszkańcom zapoznanie się ze sprawą. Już na tym etapie potrzebne są materiały, kanały informacyjne i odpowiedzialność za treść.
Od dnia powiadomienia biegnie termin 60 dni. Podpisy zbiera się na prawidłowych kartach — osoba popierająca wpisuje imię i nazwisko, adres, PESEL, datę i składa własnoręczny podpis. Podpisy muszą być kompletne, czytelne i od osób uprawnionych do głosowania w Gdańsku.
Po zebraniu podpisów pełnomocnik składa wniosek wraz z kartami do komisarza wyborczego, który weryfikuje podpisy i spełnienie wymogów ustawowych.
Po spełnieniu wymogów komisarz wydaje postanowienie o przeprowadzeniu referendum. Dopiero wtedy zaczyna się właściwa kampania referendalna.
Nawet przy działaniach oddolnych formalna procedura wymaga odpowiedzialności za źródła finansowania, wydatki i sprawozdanie finansowe.
Co to oznacza organizacyjnie w Gdańsku?
To byłaby bardzo duża operacja społeczna. Potrzebne byłyby nie tylko osoby popierające ideę, ale przede wszystkim gotowe do pracy organizacyjnej — codziennej, systematycznej, czasem trudnej i niewdzięcznej. W praktyce:
Taka inicjatywa wymagałaby kilku–kilkunastu stałych punktów zbiórki oraz mobilnych zespołów obecnych tam, gdzie danego dnia są mieszkańcy: przy wydarzeniach lokalnych, w weekendy, w miejscach o dużym ruchu, na osiedlach, przy targowiskach i podczas spotkań sąsiedzkich.
Referendum nie organizuje się „za darmo". Nawet jeśli większość pracy wykonują wolontariusze, potrzebne mogą być środki na druk kart, materiały informacyjne, oznaczenia punktów, transport, sprzęt, namioty, stoliki, identyfikatory, nagłośnienie, promocję, obsługę strony i późniejszą kampanię.
Wszystko musi być prowadzone zgodnie z prawem i możliwe do rozliczenia — od początku trzeba myśleć nie tylko o emocjach społecznych, ale też o finansach, dokumentach, odpowiedzialności i przejrzystości.
Zbieranie podpisów to praca w terenie — niezależnie od pogody, zmęczenia i nastrojów. Trzeba liczyć się z deszczem, zimnem, upałem, odmowami, obojętnością, krytyką, a czasem wrogością. To nie jest działanie symboliczne, lecz codzienna praca wymagająca konsekwencji.
To musi być oddolna decyzja mieszkańców
Referendum odwoławcze nie może być projektem kilku osób „z internetu". Aby miało sens, musi za nim stać realna grupa mieszkańców gotowych do pracy, odpowiedzialności i długiego wysiłku. Jeśli taka grupa się nie znajdzie, inicjatywa nie powinna być rozpoczynana formalnie. Jeśli się znajdzie — mieszkańcy mogą samodzielnie zdecydować o kolejnym kroku.
Samo zebranie podpisów i przeprowadzenie głosowania to nie wszystko. O tym, czy referendum cokolwiek zmieni, decydują dwa warunki naraz — frekwencja i większość — oraz ustawowe terminy.
W referendum odwoławczym nie wystarczy sama większość „za odwołaniem". Najpierw trzeba przekroczyć próg ważności. Referendum jest ważne, jeżeli weźmie w nim udział co najmniej:
W praktyce dla Gdańska oznacza to, że w referendum musiałoby wziąć udział około 108 tysięcy osób, aby było ważne.
Frekwencję sprawdza się osobno dla każdego organu.
Przy ważnym referendum i większości głosów za odwołaniem mandat Prezydenta Miasta Gdańska wygasa.
Do czasu wyboru nowego prezydenta obowiązki przejmuje osoba wyznaczona zgodnie z przepisami — w praktyce komisarz pełniący funkcję organu wykonawczego. Następnie zarządzane są przedterminowe wybory. Odwołanie prezydenta oznacza także koniec pełnienia funkcji przez jego zastępców.
Przy ważnym referendum i większości głosów za odwołaniem mandat Rady Miasta Gdańska wygasa.
Konieczne jest wtedy przeprowadzenie przedterminowych wyborów do rady. Do czasu wyboru nowej rady miasto funkcjonuje według przepisów przewidzianych na taką sytuację.
Referendum może zakończyć się niepowodzeniem na kilka sposobów. Może nie dojść do skutku już na etapie wniosku — jeśli nie uda się zebrać wymaganej liczby ważnych podpisów albo wniosek będzie miał poważne wady formalne. Może też zostać przeprowadzone, ale nie wywołać skutków prawnych, jeżeli:
W takim przypadku Prezydent Miasta Gdańska i Rada Miasta Gdańska nadal pełnią swoje funkcje.
Weź udział w sondzie i zagłosuj na argumenty — to zajmuje minutę.
Wybrane inicjatywy odwoławcze z całej Polski. Zielona frekwencja oznacza osiągnięty próg ważności, czerwona — referendum nieważne mimo oddanych głosów. Dane z protokołów komisarzy wyborczych i relacji medialnych.
2010 · Prezydent miasta
Wymagane podpisy
60 tys.Frekwencja
22,2%✓ próg osiągniętyZa odwołaniem
96,3%Frekwencja przekroczyła próg wyliczony z poprzednich wyborów — prezydent odwołany.
2013 · Prezydent miasta
Wymagane podpisy
133,5 tys.Frekwencja
25,66%✗ poniżej proguZa odwołaniem
94,9%Skuteczny bojkot — mimo wielkiej kampanii frekwencja nie osiągnęła progu 3/5.
2025 · Prezydent i Rada Miasta
Wymagane podpisy
11,5 tys.Frekwencja
ok. 25%✓ próg osiągniętyZa odwołaniem
93,0%Frekwencja wystarczyła — prezydentka odwołana. Jedyna skuteczna inicjatywa 2025 roku.
2026 · Prezydent i Rada Miasta
Wymagane podpisy
37 tys.Frekwencja
?Za odwołaniem
?To zależy od Was. Sonda i argumenty na tej stronie pomogą podjąć decyzję opartą na faktach.
2025 · Burmistrz miasta
Wymagane podpisy
2 tys.Frekwencja
—Za odwołaniem
—Komitet ostatecznie nie złożył wniosku do komisarza wyborczego.
2025 · Prezydent i Rada Miasta
Wymagane podpisy
5,5 tys.Frekwencja
—Za odwołaniem
—Po odrzuceniu podpisów z błędami formalnymi zabrakło ważnych pozycji.
2025 · Prezydent miasta
Wymagane podpisy
46,5 tys.Frekwencja
—Za odwołaniem
—Inicjatywa upadła na etapie zbiórki — za mało prawidłowych podpisów.
2025 · Prezydent miasta
Wymagane podpisy
8 tys.Frekwencja
—Za odwołaniem
—Po weryfikacji komisarza zabrakło ważnych podpisów.
2026 · Prezydent i Rada Miasta
Wymagane podpisy
46,5 tys.Frekwencja
—Za odwołaniem
—Druga, równoległa inicjatywa również nie zebrała wymaganych podpisów.
2026 · Burmistrz gminy
Wymagane podpisy
1 tys.Frekwencja
26,5%✗ poniżej proguZa odwołaniem
95,93%Mimo niemal jednomyślnego wyniku frekwencja nie osiągnęła progu — burmistrz pozostał.
2026 · Prezydent i Rada Miasta
Wymagane podpisy
58 tys.Frekwencja
29,99%✓ próg osiągniętyZa odwołaniem
97,93%Frekwencja przekroczyła próg 3/5 — prezydent i rada odwołani, miastem kieruje komisarz.
2026 · Prezydent i Rada Miasta
Wymagane podpisy
15 tys.Frekwencja
—Za odwołaniem
—Zbiórka podpisów w toku — referendum planowane.
Ta strona służy wyłącznie temu, aby osoby zainteresowane potencjalną, oddolną inicjatywą referendalną mogły zostawić do siebie kontakt i odnaleźć innych mieszkańców gotowych do działania.
Nie tworzymy komitetu, nie zbieramy podpisów i nie prowadzimy oficjalnej inicjatywy referendalnej.
Jeśli jesteś osobą niezależną, zaangażowaną i gotową realnie pomóc w ewentualnej oddolnej inicjatywie mieszkańców — zostaw swoje dane.
Do przeprowadzenia takiej inicjatywy potrzebne są różne zasoby i umiejętności: czas, energia, wiedza prawna, umiejętności organizacyjne, grafika, media, social media, logistyka, kontakt z mieszkańcami, koordynacja, zbieranie podpisów oraz wsparcie finansowe.
Administratorem danych jest KOCHAM GDAŃSK. Dane wykorzystamy wyłącznie w celu kontaktu w sprawie tej inicjatywy. Nie publikujemy ich i usuwamy na żądanie.
Za Twoją osobną zgodą dane kontaktowe mogą zostać przekazane innym osobom, które również zgłoszą gotowość działania, abyście mogli skontaktować się ze sobą i samodzielnie organizować dalsze kroki.
Jeżeli zgłosi się grupa osób gotowych realnie działać, umożliwimy im kontakt ze sobą. Dalsze decyzje — w tym ewentualne powołanie formalnego inicjatora referendum — będą należały wyłącznie do mieszkańców.
Jeżeli pojawi się grupa osób gotowych do dalszego działania, skontaktujemy się z Tobą zgodnie z udzielonymi zgodami. To zgłoszenie nie oznacza podpisania wniosku referendalnego ani przystąpienia do komitetu.
Ta strona ma charakter prywatny, informacyjny i konsultacyjny. Nie jest oficjalną stroną komitetu referendalnego, nie stanowi zawiadomienia o zamiarze przeprowadzenia referendum i nie służy zbieraniu podpisów pod wnioskiem referendalnym. Jej celem jest wyłącznie umożliwienie kontaktu pomiędzy osobami zainteresowanymi ewentualną, oddolną inicjatywą mieszkańców Gdańska.
Nie. Na tym etapie wyłącznie badamy, czy w Gdańsku istnieje realna potrzeba, wola i siła do przeprowadzenia referendum. Jeśli konsultacja pokaże, że nie — poinformujemy o tym równie otwarcie.
Nie. Ustawa wymaga własnoręcznego podpisu wraz z numerem PESEL i adresem — wyłącznie na papierze. Ta strona służy do zbierania opinii, nie podpisów.
KOCHAM GDAŃSK — stowarzyszenie wpisane do KRS (nr 0001087909). Strona ma charakter informacyjny i sondażowy.
Po wysłaniu formularza dostaniesz e-mail z linkiem potwierdzającym. Po kliknięciu w link Twój argument trafia do moderacji. Publikujemy wpisy rzeczowe, zgodne z prawem i regulaminem — zwykle w ciągu 1–2 dni. Możesz w każdej chwili poprosić o usunięcie swojego wpisu i danych.